No i po premierze……

Był to dla mnie długo wyczekiwany dzień, choć czasem miałam wrażenie, że zbliża się zbyt szybkimi krokami i że nie mamy szans zdążyć ze wszystkim :-)

Premiera to dla aktora bardzo szczególny dzień, święto.

Było cudownie. Spełniłam swoje marzenia.

Jeśli chodzi o spektakl, to ocenę pozostawiam widzom i krytykom.

Chciałam podziękować moim najbliższym :-) bez których ten projekt nie miałby szans istnienia. Wsparcie i wiara w to, że „dasz radę!” to najwspanialszy kopniak w tyłek na szczęście.

Dziękuję wszystkim dobrym ludziom, dzięki którym rzeczy materialne miały szansę zaistnieć na scenie :-)

Panu Dyrektorowi Kępczyńskiemu i całej ekipie teatru Roma za gościnność i cudowne poczucie humoru oraz optymizm.

Moim agentom za wsparcie moich poczynań w roli producenta…. (wow, to ciężki fach!)

Wszystkim patronom medialnym za wiele dobrych słów o nas!

Dziękuję za przepiękną ucztę dla ciała w postaci słono-słodkich i „procentowych” smakołyków :-)

Kacprowi, Ani i Rafałowi za wspaniałą dawkę pozytywnej energii, piękny czas prób i wiarę w to, że można tworzyć na scenie zgraną paczkę osób grających „na siebie” do wspólnej bramki.

Naszemu reżyserowi za przeniesienie w cudowny świat Berlina lat 30-tych, za wytrzymałość :-) z tak rozbuchaną emocjonalnie ekipą.

Cudnej Paulince, naszej choreografce, bez której pewnie ja i Kacper poleglibyśmy ruchowo. Za jej optymizm, uśmiech i czar.

Cichej Elce, Ani i Joli za piękne kostiumy i detale.

Marcinowi za przepiękne muzyczne aranżacje i za zgraną piątkę muzyków z ogromnym poczuciem humoru.

Spełniajcie kochani swoje marzenia i wierzcie w nie!

ps. A mój dom zamienił się w kwiaciarnię! Chyba nigdy w życiu nie był tak pełen kwiatów :-) Dziękuję!