Od półtora roku , bez jakiegokolwiek pardonu, bez sprawdzania informacji u tzw. żródła, bez oglądania sie na samych „zainteresowanych sprawą” zostały wypuszczane do wiadomości całej Polski informacje o moich trzydziestych ( jak dobrze policzyłam) zaręczynach i osiemnastym ( choć chyba  zaniżam wynik) ślubie.

Jestem osoba, która stara się naprawdę intensywnie pracować w teatrze czy tez na planie serialu, pomagać innym i robić wszystko zgodnie ze swoim sercem i sumieniem. A co najważniejsze zachować dystans  i poczucie humoru.

Jednak w zwiąku z tym że miarka się przebrała, że została przekroczona granica mojej i mojego partnera prywatności, postanowiłam to ja w końcu  dobrze sie zabawić i powiedziec co o tym wszystkim myślę. W końcu prasa dostała moje „ślubne” zdjęcie, na które tak długo czekali.

Ogromnie cenię sobie prywatność a zarazem jestem bardzo otwarta na świat i jeśli „jest sprawa”-  uwielbiam rozmawiac i dzielić się moimi poglądami i sprawami zawodowymi.

 

Wszystko ma swoje granice.

W każdym razie- zabawa była przednia, ekipa wyśmienita…..a efekt……tę niedopowiedzianą sesje pozostawiam do Waszej oceny.

Ja się wreszcie poczułam dobrze. Dziękuje Piotrowi Najsztubowi za spokojne przedpołudnie. A Vivie za pomysł :-)

ps. zapraszam jutro do Pytania na Śniadanie. Zobaczycie moj kawałek teatralnego świata a ścislej mówic kulisy grania w teatrze i zakamarki teatralnej garderoby. Te drzwi mogę jak najbardziej uchylić ;-)