Do czego może przydać się gazeta? Otóż do wielu naprawę pożytecznych rzeczy……

Moją przyjaciółka Zuzia dzwoni wczoraj do mnie i nie może powstrzymac sie od śmiechu…mówi ,że kupuje właśnie na bazarku botwinkę ( uwielbiam chłodnik botwinkowy! ) i za niewielka sumę dostaję owe wspomniane warzywo, którego łodyżki zawinięte sa we fragment gazety ( przy okazji można poczytać, podnioslabym cenę!). Na gazecie widnieje moja wymięta twarz, z moimi wymietymi nogami, z moimi wymiętymi butami i fragment wymiętolonego tytulu, bo część się zamoczyła od wody, w której stala przepyszna botwinka……ze strzępów można było jednak posklejać zdanie….coś o ubogim narzeczonym i niemodnych szpilkach……Bidny dziennikarz się wysilł, czas swój cenny poświęcić musiał na zmyślanie, zaniósł do druku, wydrukowali….i na co przyszło dziennikarzowi i gazecie? Trzafili do warzywniaka, na bazar……taka przestroga dla SE……zeby nie zdradzac pełnego tytułu…..:-)

Podobno chłodnik był pyyyysznyyy!!!

ps. Jutro o 20 wręczam nagrodę w telewizorze, włączcie! Eska Music Awards! Zapraszam! Przed tetewizory albo do Katowic!